POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI. O niezrealizowanych koncepcjach dla wrocławskich pustek.

dr hab. Rafał Eysymontt – historyk sztuki, specjalizuje się w tematyce urbanistycznej i konserwatorskiej, autor i współautor licznych studiów historycznych miast i wytycznych do planów zagospodarowania przestrzennego, współredaktor i współautor “Tomów Atlasu Historycznego Miast Polskich”, autor licznych publikacji dotyczących problematyki historii urbanistyki, architektury i miast Dolnego Śląska.

 

 

Pustki, obecne w miastach europejskich od najdawniejszych czasów, pełniły rolę choćby miejsc dających mieszkańcom gęsto zabudowanych, otoczonych obronnymi murami  grodów wytchnienie. Były to łąki (tak zwane Prato Comune) i pola strzeleckie – usytuowane czasami między dwoma pierścieniami fortyfikacji, które widać świetnie na historycznych planach. Z drugiej strony obraz miasta jako całości był przeciwieństwem pustki –  ilustrują to chociażby dwa najstarsze widoki Wrocławia z 1493 i 1562 roku. Pustka w murach miejskich była bowiem albo dowodem na niewypełnienie pierwotnego planu zabudowy, albo wynikiem klęski żywiołowej, na przykład pożaru. Stąd w dokumentach mianem tym określano często pogorzeliska (Wüsten Stellen – puste miejsca). Innym rodzajem historycznych pustek były tereny niezabudowane, usytuowane wokół uciążliwych dla mieszkańców miasta warsztatów: garbarzy, smolarzy, kowali.

Puste przestrzenie pozostawiano również przewidując atak wroga. Tak było z likwidowanymi na przedpolu Wrocławia klasztorami (klasztor ołbiński rozebrano w 1526 roku w obawie przed turecką nawałą, tak by nie mógł stanowić oparcia dla nacierających na miasto wojsk)[1]. Czasami – tak jak w przypadku przedpola twierdzy toruńskiej – pustki planowano bardziej precyzyjnie. Powstawały na nich szachulcowe budynki z ponumerowanymi elementami konstrukcyjnymi, które można było rozmontować w razie niebezpieczeństwa ataku na miasto i zmontować ponownie po ustaniu zagrożenia.

 

Pustka Przedmieścia Oławskiego – Plac Społeczny

Zupełnie inaczej ma się sprawa pustek w mieście współczesnym. Ich istnienie często nie jest elementem świadomego planowania, a jedynie skutkiem zniszczeń II wojny światowej lub – niekiedy – tendencji polityczno-społecznych i wynikających z nich decyzji urbanistycznych. Przykładów tego „zjawiska” znajdziemy we Wrocławiu wiele. Plac Społeczny – do 1945 roku precyzyjnie zagospodarowana część miasta – dziś definiowany jest przez przestarzały węzeł komunikacyjny[2]. Niegdyś ten obszar zajmowała intensywna zabudowa z kilkoma ulicami, między innymi:
– Lessingstrasse (ulica Dobrzyńska). Nazwana od mostu Lessingbrücke, widoczna na planie z 1862 roku zabudowa ulicy zachowała się dziś jedynie na południowym skraju, gdzie dominuje naprzeciw kościoła św. Maurycego budynek nr 21/23, wzniesiony w 1913 roku przez słynną firmę Loilat Eisenbeton.
– Alexander Strasse (dawna ulica Sandomierska). W 1839 roku ulica otrzymała swoją pierwszą nazwę.
– Kleine Feldgasse. Jej regulacja rozpoczęła się  w 1862 roku od strony ulicy Krasińskiego, w 1867 została wydłużona i doprowadzona do Margarethengasse. Kiedy właściciel budynków Carl August Wedel w 1874 roku zadbał o poprowadzenie na niej chodników szerokości 4 stóp, postarał się również o nazwanie ulicy, która ciągnęła się już wtedy od obecnej ulicy Krasińskiego do ulicy Mazowieckiej – Margarethen Strasse.
– Garvestrasse to nieistniejąca już dziś ulica Kujawska biegnąca na wschód od kościoła św. Maurycego. Jej plan przedstawili właściciele parceli Mauritiusplatz 7 i 8 H. Meinecke i bracia  Saehrig w roku 1862.

Ta gęsta sieć ulic była kontynuacją niezwykłej, przedlokacyjnej jeszcze funkcji walońskiego osiedla wokół kościoła św. Maurycego i św. Łazarza (wzmiankowanie w latach 1226 i 1260).  Przedmieście to nosiło zamiennie nazwę związaną bądź to z lokalnym kościołem vicus beati Mauritii (1261) lub z przepływającą przez to osiedle rzeką Oławą – Ohlauer Vorstadt, czyli Przedmieście Oławskie. Teren bardzo mocno ucierpiał podczas Festung Breslau. Rozbiórki z zamiarem pozyskania cegły dla Warszawy rozpoczęły się  na tym obszarze już przed 1950 rokiem – zakończono wtedy likwidację kamienic przy Dobrzyńskiej, rozebrano też znajdujący się tam, a dobrze zachowany monumentalny Teatr Loebego. W wyniku tego procesu kościół p.w. św. Maurycego  i obecna przychodnia przy ulicy Dobrzyńskiej stały się  jedynymi budowlami wypełniającymi pustkę ciągnącą się od Mostu Grunwaldzkiego aż po gmach Poczty Głównej.  Na miejscu dawnego Teatru pojawia się  jeszcze od czasu do czasu tylko cyrk lub wesołe miasteczko.

W 1974 roku rozpoczęto budowę węzła komunikacyjnego stanowiącego wschodnie zakończenie trasy WZ. Wkrótce też rozebrano ostatnie budynki w tej okolicy, a miejsce kilku dawnych ulic przemianowano na Plac Społeczny. Efektem trwającego 10 lat czynu społecznego były estakady węzła komunikacyjnego, który już w momencie ukończenia stał się reliktem dawnej epoki w historii Polski i który w dużym stopniu uniemożliwia dziś powstanie w jego sąsiedztwie jakiejkolwiek zabudowy[3]. Prawie niemożliwe jest też pokonanie tego obszaru pieszo. Przejścia podziemne przewidziano bowiem dookoła całego placu – nie doszło jednak do wykonania nawet „ćwiartki” tego okręgu. Plac wydaje się też kompletnie niefunkcjonalny jako punkt przesiadkowy transportu zbiorowego. Mimo tych wad Plac Społeczny wciąż pozostaje węzłowy w sensie komunikacyjnym (skrzyżowanie dróg łączących południe i północ miasta oraz drogi wyprowadzającej ruch z historycznego centrum w stronę Krakowa i w stronę dzielnicy akademickiej przy placu Grunwaldzkim), a jednocześnie reprezentacyjny jako usytuowany przed Muzeum Narodowym (dawny budynek rejencji) i Urzędem Wojewódzkim. Ta niezwykle znacząca sytuacja spowodowała, że miejsce to stało się przedmiotem ważnego konkursu urbanistycznego rozstrzygniętego w lipcu 2007 roku[4]. Spośród kilkudziesięciu projektów wybrano plan zespołu Gotesman i Schmelzmann utrzymujący dotychczasowa skalę zabudowy i proponujący dość konserwatywne rozwiązania przestrzenne oparte w dużym stopniu na dawnej siatce ulic.

Ważnym elementem tej koncepcji była propozycja utworzenia specyficznego obszaru przestrzeni publicznej – również o handlowym przeznaczeniu – w zachodniej części Placu, obok budynku Poczty Głównej. Przewidziano też miejsce na „nowy ratusz” w rejonie ulicy Mazowieckiej. Dla podkreślenia roli wschodniej wjazdu do miasta planowano również, na obszarze dawnych zakładów oczyszczania, usytuowanie w zespole mieszkaniowo-biurowym dwóch ikonicznych wieżowców – wrocławskich „liebeskindów”. Ta specyficzna „brama do miasta” stanowiłaby trzeci element wrocławskiego skyline czy corony muralis, obok dwóch już istniejących – akcentu południowego w postaci Sky Tower i planowanych wieżowców w rejonie wjazdu zachodniego przy ulicy Na Ostatnim Groszu.  Projekt zakładał przy tym ważną dla  tkanki miejskiej organiczność procesu wypełniania zabudową projektowanej przestrzeni – przewidziano etapowanie inwestycji zarówno w sferze bardzo kosztownego nowego układu komunikacyjnego (konieczność wykonania tunelu pod Odrą), jak i powstawania poszczególnych fragmentów zabudowy.

 

Pustka Przedmieścia Południowego – Wilhelmstadt

Obszar położony na zachód od ulicy Powstańców Śląskich, dawniej będący częścią niezwykle intensywnie zabudowanego Przedmieścia Południowego, zagospodarowany jest dziś w dużej mierze przez chaotyczną zabudowę i przypadkowo zaaranżowane tereny zielone[5]. Dawniej podziwiać tu było można niezwykle atrakcyjną architektonicznie dzielnicę Wilhelmstadt – najszybciej rozwijające się i jedno z najbardziej eleganckich, usytuowanego po obu stronach pełniącej rolę corso alei, prowadzącej do utworzonego w 1895 roku gwiaździstego placu – Wilhelmsplatz[6]. Przy ulicy wznoszono w końcu XIX i w pierwszych latach wieku XX wspaniałe czynszowe kamienice, a po stronie zachodniej również monumentalne miejskie wille. Niezwykły rozwój i gęstość funkcjonalną tego obszaru potwierdza też wzrost liczby jego mieszkańców w latach 1871-1914 – aż o 478 procent! Okolica przylegająca do Wilhelmstrasse pozbawiona została zabudowy w końcu II wojny światowej i od początku lat 70. stanowiła przedmiot ogromnego zainteresowania wrocławskich planistów. Dowodem na to były z jednej strony dość udane galeriowce zrealizowane po stronie wschodniej (projekt Julian Łowiński i Marian Kamocki[7]) i projekt Centrum Południowego (zespół pod kierunkiem Wojciecha Jarząbka: Leopold Chyczewski, Edward Lach, Jan Matkowski – projekt konkursowy z 1990 roku),  który stać się mógł jedną z ikon wrocławskiego postmodernizmu[8]. Co interesujące, plany monumentalnej zabudowy tej pustki położonej między dawnym corso a typowym dla budownictwa mieszkaniowego lat 70. grzebieniowatym osiedlem „Anna”, miały też swoją przeciwwagę w postaci koncepcji zagospodarowania tego obszaru zgodnie z dawnym podziałem na bloki zabudowy i podobną do historycznej skalą budynków. Takie utrzymane w charakterze panujących w tym czasie we Wrocławiu „plomb” osiedle, gdy je sobie wyobrazimy ze swoją charakterystyczną dla przełomu lat 80 i 90. przesadnością, raczej nie mogłoby dzisiaj spełnić naszych ambicji dotyczących terenu.

W połowie lat 90. pojawiła się jeszcze jedna koncepcja, zbliżonego w formie do terminalu lotniczego kompleksu autorstwa francuskiej firmy architektonicznej Clauda Vasconiego[9]. Prezentowany w Muzeum Architektury w 1999 roku projekt miał szansę stać się nie tylko symbolem tego niezwykle ważnego obszaru reprezentacyjnej osi miasta,  ale też  wizytówką całego Wrocławia. Obejmujący obszar między Hotelem Wrocław a wieżowcem Poltegoru projekt jako zasadniczą oś kompozycyjną traktował zamknięte eksedrami wnętrze nawiązujące, jak pisał sam Vasconi w 1999 roku, do rzymskiego Piazza Navona[10]. Na wschód od placu wypełnionego zielenią usytuowano wzdłuż ulicy centrum handlowe, centrum kongresowe wpisane w plan trójkąta oraz dwanaście budynków biurowych o takiej samej formie. Całość przecinały wzdłużne i poprzeczne przeszklone ciągi piesze, a znakiem czasów była w tej koncepcji usytuowana u stóp Poltegoru kaplica upamiętniająca mszę odprawioną  w tym miejscu w 1997 roku przez Jana Pawła II. Integralną częścią projektu była też piazza od strony Starego Miasta i drugi plac wypełniony zielenią od strony nieistniejącego już dziś wieżowca. Postmodernistycznym znakiem w tym założeniu była zieleń projektowana według Clauda Vasconiego na podobieństwo tej w Palais Royal w Paryżu. Jako zasadniczy element kompozycji należało w koncepcji traktować południkowe osie komunikacyjne. Było to doskonałe rozwinięcie idei dawnej Wilhelmstrasse, obecnej Powstańców Śląskich (pamiętajmy, że łączy ona Rynek i ulicę Świdnicką z autostradą A2 – najważniejszym komunikacyjnym korytarzem łączącym zachodnią i centralną Europę). Projekt nie spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem wrocławskich architektów. Propozycja była krytykowana m.in. za to, że nie przewidywała budowy wysokich budynków.

W 2005 roku radni przyjęli następny MPZP[11] dla tego terenu[12]. Wolny od zabudowy, 7-hektarowy teren tzw. Centrum Południowego, rozciągający się między dwoma znacznikami tego obszaru – hotelem Wrocław a budynkiem Poltegoru, stanowił mocny punkt zainteresowania władz miasta jako miejsce przyszłych inwestycji. Mniejsza część pustki była własnością Poltegoru, do miasta należała działka zaś o powierzchni ok. 5 ha. Plan zakładał  powstanie wielkomiejskiego centrum na miarę XXI wieku, w rodzaju wrocławskiego Manhattanu. Wysokość minimalną budynków określono na 20 m, bez stawiania górnej granicy, a tylko budynki wzdłuż ulicy Powstańców Śląskich nie mogły przekroczyć wysokości 24 m. Miały tu powstać centra biurowe, bankowe, pasaże handlowe, hotele i obiekty kultury. To będzie biznesowe serce miasta. To miejsce ma potencjał, by stać się samodzielnym obszarem łączącym funkcje: biurową, hotelową, kongresową, mieszkaniową i handlową. Inwestor, który dobrze je połączy, na pewno odniesie sukces – mówił Adam Grehl, wiceprezydent Wrocławia.

Ogłoszony w 2000 roku konkurs na zagospodarowanie Centrum wygrał zespół architektów związanych z Politechniką Wrocławską: Waldemar Sobolewski, Maciej Sobolewski, Krzysztof Cebrat i Jakub Chojnacki[13]. W projekcie przewidziano przeprowadzenie równolegle do ulicy Powstańców Śląskich drugiej trasy zapewniającej komunikację do i wewnątrz centrum. Przestrzeń między dwoma wieżowcami pozostawiono jako  plac, po raz kolejny nawiązując do mszy odprawionej przez papieża-Polaka. Wśród licznych projektów pojawiła się i monumentalna koncepcja grupy Kuryłowicz & Associates[14]. Mimo licznych działań projektowych i promocyjnych niewiele się jednak w kwestii zagospodarowania terenu na południe od Hotelu Wrocław zmieniało, nawet po wzniesieniu w latach 2007– 2012 na miejscu Poltegoru wieżowca Sky Tower[15].

W 2008 roku sytuacja wyglądała następująco: działka o powierzchni 4,5 hektara między hotelem Wrocław a budowanym wówczas najwyższym w Polsce budynkiem Sky Tower kosztowała 370 mln złotych (czyli ponad 8 tys. zł za m2)[16]. Jej nabywca – hiszpański koncern Grupo Prasa – deklarował w pierwszej wersji projektu wybudowanie kilku wysokościowców. Miały być one ułożone w dwóch równoległych ciągach. Wzdłuż Powstańców Śląskich miał powstać ciąg biurowo-handlowy z niższymi budynkami (do 24 m), a wzdłuż ul. Gwiaździstej – ciąg pięciu apartamentowców (dwa 28-piętrowe i trzy 24-piętrowe). Natomiast u zbiegu ulic Powstańców Śląskich i Szczęśliwej stanąć miał 32-piętrowy, pięciogwiazdkowy hotel. Według kolejnej wersji planów powstać miały już tylko dwa wysokie budynki: jeden w sąsiedztwie Sky Tower, a drugi przy Hotelu Wrocław. Pomiędzy nimi planowano wznieść kilkukondygnacyjny ciąg handlowo-usługowy z pasażem oraz biura. Niestety inwestor zrezygnował z nawet tej, tak dalece okrojonej względem pierwotnych planów, koncepcji wysokiej zabudowy[17]. Konkurowanie z 212-metrowym wieżowcem Leszka Czarneckiego było praktycznie niemożliwe do zrealizowania.

O stanie dzisiejszym, czyli po 24 latach od pierwszej monumentalnej koncepcji dla tej okolicy, czytamy w roku 2015 na stronie dewelopera: Centrum Południowe – projekt urbanistyczny inspirowany klimatem miast południowej Europy powstaje we wrocławskiej dzielnicy Krzyki. Przedsięwzięcie realizuje spółka GP Investments, która należy do międzynarodowego dewelopera Grupo Prasa. Nowoczesna architektura odmieni oblicze miasta, a funkcjonalne budynki podniosą komfort życia mieszkańców, inwestorów i gości”[18].

 

Pustki dawnego Placu Królewskiego

Pustek nie brakuje i w ścisłym centrum – obecny Plac Jana Pawła II jako dawny Plac Królewski był (wraz z graniczącą z nim Bramą Mikołajską nadającą nazwę całemu przedmieściu) historycznie zachodnim przedpolem miasta. Współczesnego obserwatora zaskoczyć może jednak informacja, że ta część Przedmieścia Mikołajskiego mimo licznych wojennych zniszczeń do dziś zachowała  zarówno elementy układu komunikacyjnego pochodzące jeszcze z okresu średniowiecza, jak i te ukształtowane w toku dziewiętnastowiecznego rozwoju[19]. Zdewastowany dziś obszar – ograniczony od północy brzegiem Odry Południowej, od południa placem Orląt Lwowskich, od zachodu ulicami Nabycińską i Rybacką, od wschodu zaś ulicą Podwale – odpowiadający wschodniej części dawnego Przedmieścia Mikołajskiego, ukształtowany został historycznie w trzech fazach rozwojowych, które widoczne są w jego cechach przestrzennych oraz reliktach architektonicznych.

Pierwsza faza związana była z notowanym od XII wieku osiedlem Szczepin i kościołem św. Mikołaja, zaś od około 1300 roku z otoczeniem Bramy św. Mikołaja i ogrodniczym przedmieściem, ukształtowanym przy głównych drogach wylotowych prowadzących z Wrocławia na zachód. W fazie drugiej, przypadającej na stulecia XVII i XVIII, przemieście to zostało niemal w całości zajęte przez wały i fosy stale rozbudowywanego systemu fortyfikacyjnego, na którego obrzeżach ulokowano też cmentarze – wojskowy,  parafialny św. Barbary oraz gminy ewangelicko-reformowanej. Faza trzecia rozpoczęła się wraz z rozbiórką fortyfikacji po 1807 r. i przekształceniem dawnego przedmieścia w obszar lokowania, szczególnie w jego części północnej, jednego z najstarszych w mieście zespołów nowoczesnych zakładów przemysłowych, a także – w mniejszym stopniu – zabudowy czynszowej. Obszar ten stał się wówczas przedmiotem starannego komponowania urbanistycznego, którego przejawem było wyznaczenie około roku 1822 zachodniej części Placu Królewskiego oraz wytyczenie nowych ulic na południe od głównego szlaku komunikacyjnego. Zagospodarowano wtedy tereny zajmowane wcześniej przez wielkie Mikołajskie Dzieło Koronowe, ciągnące się aż do położonych na południowym skraju omawianego obszaru dworców Kolei Świebodzickiej (1843) i Dolnośląskiej (1844), gdzie wzniesiono warsztaty wytwórni wagonów i usytuowano wśród zabudowy czynszowej cztery szkoły.

Dziś dawny plac jest amorficznym obszarem lokowania przystanków tramwajowych, którego przestrzeń publiczna zepchnięta została do przejścia podziemnego. Pustka ta jest efektem nie tylko zniszczeń powstałych w trakcie walk o „Twierdzę Wrocław” wiosną 1945 roku. Przedmieście uznano za nie nadające się do rewaloryzacji i  wydaje się, że na decyzji tej zaważyła także znajomość koncepcji planistów przedwojennych, zakładających że budowle zabytkowe znajdują się wyłącznie w obrębie fosy miejskiej. Po roku 1945 większość urbanistów traktowała teren Przedmieścia Mikołajskiego jako „wyjęty spod zabudowy”, wytyczając tu nowe trasy przelotowe i węzły komunikacyjne.

Istotą powojennej koncepcji zagospodarowania placu dawniej otoczonego pierzejami budynków było potraktowanie go jedynie jako przedsionka do ogromnej dzielnicy bloków mieszkalnych, grzebieniowato ustawionych wobec głównej osi komunikacyjnej. Niepotrzebne były już akcenty urbanistyczne na narożnikach tego terenu, natomiast konieczna stała się przestrzeń startowa dla dwupasmowej trasy komunikacyjnej prowadzącej do wielkich nowopowstających wrocławskich blokowisk – Popowic, Gądowa, Nowego Dworu i Kozanowa. Samo miejsce straciło na znaczeniu, ważniejsza stała się „droga do”. Pustka placu była więc wstępem do sekwencyjnych otwartych przestrzeni między blokami, choć nie była już pustką jezdnia zapełniając się setkami pojazdów.

W obszarze Przedmieścia Mikołajskiego mamy również do czynienia ze zmianą dotychczasowych dominant architektoniczno-urbanistycznych. Historycznie stanowiły je budynki usytuowane wokół dawnego Placu Królewskiego i Wachtplatz, leżące przy głównej osi kompozycyjnej przedmieścia – drogi prowadzącej z miasta w stronę zachodnią. Do 1945 roku górowała nad nimi wieża kościoła św. Mikołaja w zamknięciu perspektywy ulicy Rybackiej. Monumentalne budynki usytuowane były również w pasie przemysłowym. Powstanie w latach 20. XX wieku wschodniego odcinka ulicy Sikorskiego otworzyło  perspektywę na wieżę kościoła św. Elżbiety. Dominującym elementem historycznym obecnego Placu Solidarności jest obecnie budynek dawnej wytwórni wyrobów tytoniowych (plac Solidarności 1,3,5). Dziś ranga tych elementów „tworzywa urbanistycznego” zdecydowanie spadła.

W 2007 roku  zapoczątkowano proces przywracania temu miejscu rangi, czemu służyły między innymi studialne opracowania historyczno-urbanistyczne z wytycznymi konserwatorskimi i bazujący bezpośrednio na tych ustaleniach Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Zespół kierowany przez Annę Sroczyńską wykonał wizualizację tego rozwiązania, a studium i projekty stały się przedmiotem wystawy w Muzeum Architektury i szerokiej dyskusji w środowisku[20]. Projekt przewidywał odtworzenie komponowanej urbanistycznie przestrzeni z dwoma miejscami pomnikowymi po dwóch stronach osi urbanistycznej („brama do miasta”), z częścią tworzącą prostokątny plac otoczony monumentalnymi kamienicami i obramowujący wyjazd w stronę Berlina. Realizacji tej koncepcji przeszkadzał jednak usytuowany kolizyjnie z planowaną zabudową, neutralny architektonicznie budynek „Cuprum”. Dziś niemal niepostrzeżenie, przeszkoda ta zniknęła i tym samym powstała możliwość realizacji koncepcji, która pozwoliłaby dawną pustkę wypełnić odpowiednią dla tego ważnego miejsca treścią.

 

Było miasto, jest osiedle – pustki na wrocławskim Starym Mieście

Obszary pustek będące skutkiem błędnych decyzji urbanistycznych czasów minionych to także podwórza bloków wzniesionych na obszarze wrocławskiego Starego Miasta – w rejonie ulicy Szewskiej, Kuźniczej czy na zapleczu Nowego Targu. Wynikają one głównie z utopijnej wizji nowej zabudowy jako reakcji na gęsto zagospodarowane ulice wcześniejszego miasta. Koncepcja ta opowiada się raczej przeciw historii niż za przyszłością. Ówczesny urbanistyczny Wrocław był przeciw ulicy i zwartej pierzei, wielorzędowym oficynom, ciasnocie, brakowi higieny i zieleni. To, co uzyskano w zamian stanowi  dziś często lukę między architektonicznymi soliterami i blokami, nie wypełnioną przez zarządców czy mieszkańców, jak można by oczekiwać, dostępną dla wszystkich zielenią i małą architekturą, lecz boksami śmietnikowymi czy przypadkowymi parkingami.  W ten sposób zamiast „programu miasta nowoczesnego” mamy tu dziś do czynienia z „pustką miasta nowoczesnego”.  Sytuacja ta nie zmieniła się niestety  po realizacji planu rewaloryzacji związanego z budową parkingu podziemnego pod Placem Nowy Targ[21] – świadczyć może o tym brak powodzenia organizowanego tam jarmarku świątecznego. Obszar ten jest nadal wyrwą w tkance dynamicznie rozwijającego się centrum miasta, mimo nieudanej próby wzbogacenia go tak typową dla współczesnych projektów rewitalizacyjnych fontanną[22].

Jaka jest geneza tej sytuacji? Koniec lat 50. i pierwszą połowę lat 60. XX wieku cechował  odwrót od rekonstrukcji historycznej zabytkowych centrów na rzecz wznoszenia na ich miejscu współczesnej zabudowy o zupełnie odmiennym charakterze[23]. Rozbiórka pozostałości historycznych i powstanie nowej zabudowy placu Nowy Targ były efektem tych tendencji. Już jednak na początku lat 80. XX wieku zespoły zabudowy wielkopłytowej w obszarach staromiejskich przestały satysfakcjonować środowiska odpowiadające za planowanie miast. Wystarczy tu zacytować memoriał Stowarzyszenia Historyków Sztuki z 1986 roku o stanie zabytków na Dolnym Śląsku: Część z nich (zespołów staromiejskich), choć stosunkowo nieznaczna, uległa zniszczeniom wojennym. Zasięg szkód nie upoważniał jednak do masowego wyburzania obiektów zabytkowych i zastępowania ich niestosowną i bezwzględną zabudową „pseudonowoczesną” (….) wzdłuż ulic: Łaciarskiej, Szewskiej, Odrzańskiej, wzniesiono osiedle mieszkaniowe w technologii wielkiej płyty[24]. Podobnie zabudowę tę traktował autor pierwszego Wrocławskiego Leksykonu – Gerhardt Scheuermann, w następujący sposób komentując obecny kształt Nowego Targu: (…) znani są ponoć polscy historycy sztuki mówiący w tym wypadku o „niesłychanej frywolności” i barbarzyństwie w najostrzejszej formie.”[25]

Warto w tym miejscu zastanowić się jednak, jaką nową wartość społeczną wytworzył we Wrocławiu Plac Nowy Targ. Wydaje się, że nie wykreował wartości i zachowań charakterystycznych dla obszaru wielkomiejskiego. Jego funkcje ograniczają się obecnie jedynie do mieszkalnych, urzędowych i mniej znaczących funkcji handlowych. Aktywność w jego części południowo-zachodniej skupia się wokół biur Urzędu Miejskiego i parkingu podziemnego, część południowo-wschodnia to jedynie przystanek tramwajowy i prowadzący doń chodnik, łączący dwa miejsca aktywności handlowej – Galerię Dominikańską i Halę Targową. Obszar ten nie może być w związku z tym traktowany na równi z innymi fragmentami staromiejskiego centrum Wrocławia i z jego bogatą ofertą usługową oraz gastronomiczną. Zadać więc sobie należy pytanie, na ile owa „ułomność” funkcjonalna Nowego Targu uwarunkowana jest jego kształtem, zgodnie ze wskazaniem socjologa przestrzeni Stefana Jałowieckiego, oddziaływującym na grupy społeczne i warunkującym ich zachowania?[26]

Jedną z najważniejszych wad obecnej formy Nowego Targu jest monotonia, wynikająca między innymi z jednego czasu powstania całego założenia. Jeden z najważniejszych powojennych teoretyków i praktyków urbanistyki Wacław Ostrowski o tym zjawisku pisał następująco: Od odległej przeszłości aż po nasze czasy, niezliczeni autorzy krytykowali miasta wybudowane nadmiernie regularnie i sprawiające, w związku z tym wrażenie nudnej monotonii. Autor powoływał się tu na Marca-Antoine’a Laugiera (1713-1769), który z kolei pisał o mdłej dokładności i zimnej jednostajności, które powodują, że żałujemy nieporządku dawnych miast[27]. Ostrowski sądził, że łączenie symetrii z różnorodnością, operowanie kontrastem, nawet nieporządkiem ma ogromne znaczenie dla formowania krajobrazu miejskiego, i że pozwala uwypuklić budynki, lub wnętrza szczególnie ważne, których regularność przeciwstawiana jest otaczającemu je nieładowi[28]. Widoczna we wschodniej części wrocławskiego Starego Miasta pustka wynika z dużego wpływu postcorbusierowskiej urbanistyki, której, według słów francuskiego laureata nagrody Gouncourtów Michela Houllebecqa, w zasadniczy sposób czegoś brakuje[29]: Za mojej młodości w architekturze dominował funkcjonalizm, prawdę mówiąc, dominował już od kilkudziesięciu lat: od czasów  Le  Corbusiera i Van der Rohego w architekturze nie wydarzyło się nic nowego. Wszystkie miasta i dzielnice, które zbudowano na przedmieściach w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nosiły na sobie piętno ich stylu. (…) Mieliśmy ambicję, żeby robić coś innego. Nie odrzucaliśmy prymatu funkcjonalności ani pojęcia „maszyny do mieszkania”, ale kwestionowaliśmy to, co oznaczał fakt zamieszkiwania w jakimś miejscu. Podobnie jak zarówno marksiści i liberałowie, Le Corbusier był zwolennikiem produktywizmu. Proponował człowiekowi biurowce – użytkowe prostopadłościany bez jakichkolwiek ozdób – oraz mniej więcej takie same budynki mieszkalne, tylko z kilkoma  dodatkowymi funkcjami: świetlica, sala gimnastyczna, basen; jedne budynki od drugich oddzielały drogi szybkiego ruchu. W swojej komórce mieszkalnej człowiek musiał mieć dostęp do czystego powietrza i światła, co dla Le Corbusiera było bardzo istotne; wolna przestrzeń między biurowcami a budynkami mieszkalnymi była przeznaczona na przyrodę: lasy, rzeki; przypuszczam, że według niego rodziny miały tam chodzić na niedzielne spacery; cóż, chciał zachować tę wolną przestrzeń, był kimś w rodzaju ekologa avant la lettre; jego zdaniem ludzkość powinna mieszkać w modułach wpisanych w naturę bez jej przekształcania. To potwornie prymitywne podejście, straszliwy regres wobec dowolnego krajobrazu wiejskiego, będącego subtelną, złożoną, żywą mieszaniną łąk, pól, lasów i wiosek. To wizja powstała w brutalnym, totalitarnym umyśle. Le Corbusiera uważaliśmy za umysł brutalny i totalitarny, o niezwykłym zamiłowaniu do brzydoty; a jednak to jego wizja zdominowała XX wiek.

Ten przydługi cytat, jest podsumowaniem tego, co niesie tzw. „pustka modernizmu”. Jest też swoistą przestrogą dla tych, którzy chcieliby ją na siłę zachowywać w obszarach zupełnie do tego niedostosowanych. Pustka ta może być przeciwstawiona urbanistycznemu labiryntowi, o którym tak pisał Walter Benjamin: Miasto jest urzeczywistnieniem dawnego snu ludzkości o labiryncie. Za ową rzeczywistością podąża bezwiednie wędrowiec – flaneur[30]. Nie jest to wędrówka do końca świadoma. I nie chodzi tu bynajmniej o mityczny labirynt, z którego ze znanym, a opłakanym skutkiem umykał Ikar. To labirynt współczesnego miasta jako zjawiska kulturowego o wielowymiarowych i wieloaspektowych, wzajemnie czasem ze sobą sprzecznych przestrzeniach.

Pustce przeciwstawić też można mentalne, ale i konkretnie urbanistycznie rekonstrukcje i reintegrację w skali urbanistycznej. Nie chodzi tu – zapewniam – o odtworzenie detalu i ornamentu historii, a jedynie o odtworzenie właściwych proporcji między zasadniczymi składnikami tkanki miejskiej – zabudową mieszkalna, publiczną, zabudową niższą i monumentalną,  terenem zamkniętym a publicznym, murem i zielenią.

 

____________________

[1] A. Żurek, Opactwo św. Wincentego na Ołbinie, [w:] Leksykon architektury Wrocławia, red. R. Eysymontt, J. Ilkosz, A. Tomaszewicz, J. Urbanik, Wrocław 2011, s. 943.

[2] Na ten temat: R. Eysymontt, Urbanistyka przedmieścia wokół kościoła Św. Maurycego w XIX i XX wieku, [w:] Dzieje Parafii Św. Maurycego na Przedmieściu Oławskim we Wrocławiu,. Wrocław 2007, s. 91- 116; tamże  J. Tyszkiewicz, Powojenna degradacja miejskiego obszaru wokół kościołów Św. Maurycego i Łazarza,  s. 141- 148.

[3] Takiego określenia użył ostatnio Grzegorz Pielużek,: G. Pielużek, Trasa W-Z we Wrocławiu – na trzydziestolecie, „Rocznik Wrocławski”, Wrocław 2006, s. 268.

[4] Ilustracje: http://dolny-slask.org.pl/523045,Wroclaw,Konkurs_urbanistyczny_na_Plac_Spoleczny_2007.html, dostęp 7.11. 2015; informacje o konkursie Dariusz Dziubiński, Konkurs na koncepcję zagospodarowania przestrzennego Placu Społecznego we Wrocławiu. Zamiast komunikacyjnego węzła- zespół miejski, „Urbanista” nr 8, 2007, s. 22- 26.

[5] O Przedmieściu Świdnickim we Wrocławiu: R. Eysymontt, Przedmieście Świdnickie- studium porównawcze, [w:] Przedmieście Świdnickie we Wrocławiu, red. H. Okólska, H. Górska, Wrocław 2012, s. 10- 40; W. Kononowicz, Przedmieście Południowe (Süd – Vorstadt). Kształtowanie się wielkomiejskiej  dzielnicy Wrocławia, [w:], j.w., s. 42- 50.

[6] R. Eysymontt, Plac Powstańców Śląskich, [w:] Leksykon architektury Wrocławia, red. R. Eysymontt, J. Ilkosz, A. Tomaszewicz, J. Urbanik, Wrocław 2011, s. 622- 624.

[7] M. Duda, Budynki mieszkalno- usługowe ul. Powstańców Śląskich 46- 58, 84- 92, 112- 122, [w:] Leksykon architektury Wrocławia, red. R. Eysymontt, J. Ilkosz, A. Tomaszewicz, J. Urbanik, Wrocław 2011, s. 616.

[8] Projekt dostępny na: http://dolny-slask.org.pl/625895,foto.html, dostęp 7.11.2015.

[9] J. Kulesza, Centrum z wizjami, Gazeta Wyborcza, wydanie lokalne, 2 marca 1999.

[10] C. Vasconi, Projekt dla Wrocławia, fot. J. Signamarcheix, „Architektura i Biznes”, nr 7/8, 1999.

[11] Skrót od Miejski Plan Zagospodarowania Przestrzennego

[12] M. Miśkiewicz, Radni przyjęli Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla Centrum Południowego, „Gazeta Wyborcza”, wydanie lokalne, 8.12. 2005.

[13] M. Miśkiewicz, Rozstrzygnięty konkurs na koncepcję zagospodarowania Centrum Południowego, „Gazeta Wyborcza”, wydanie lokalne, 11. 04. 2005.

[14] Wizualizacja: http://www.apaka.com.pl/#/projekty/wroclaw–centrum-poludniowe.

[15] R. Czajka, Zespół mieszkalno- usługowy Sky Tower, ul. Powstańców Śląskich 73-95, [w:] Leksykon architektury Wrocławia, op. cit…, s. 616- 617.

[16] dane za: http://www.bryla.pl/bryla/1,85301,5178602,Mahnhattan_obok_Sky_Tower_nie_chce_wystrzelic_w_gore.html, dostęp 7. 11. 2015.

[17] Wizualizacje ostatnio realizowanych projektów: http://www.centrumpoludniowe.com.pl/architektura. Na ten temat: M. Kokoszkiewicz, Centrum Południowe nie jest żadnym centrum, ale blokiem, Gazeta Wyborcza, wydanie lokalne, 12.05.2014.

[18] http://www.muratorplus.pl/inwestycje/inwestycje-mieszkaniowe/centrum-poludniowe_64273.html .

[19] R. Eysymontt, Przedmieście Mikołajskie do czasów rozbiórki fortyfikacji. Zarys przemian urbanistycznych, [w:] Przedmieście Mikołajskie we Wrocławiu, H. Okólska, Wrocław 2011, s. 18- 29; A. Gabiś, „Niejako w cieniu…”- powojenna zabudowa przedmieścia Mikołajskiego, [w:] j.w., s. 209- 217; Ł. Krzywka, R. Eysymontt, Plac Jana Pawła II, [w:] Leksykon Architektury Wrocławia…,  op.cit., s. 502- 503.

[20] A. Sroczyńska, Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla rejonu placu Jana Pawła II we Wrocławiu, [w:] Przedmieście Mikołajskie…, op.cit., s. 205- 218.

[21] Realizacja w 2013 r. wg projektu Romana Rutkowskiego i  Piotra Gulińskiego będącego wynikiem konkursu zorganizowanego przez urząd Miejski Wrocławia w 2010 roku: http://dolny- slask.org.pl/4043628,Wroclaw,Projekty_przebudowy_placu_Nowy_Targ_wizualizacje.html, dostęp 7.11.2015.

[22] Konkurs rozstrzygnięty w 2014 r. nie spowoduje realizacji zwycięskiego , lecz bardzo kontrowersyjnego projektu. http://wiadomosci.onet.pl/wroclaw/bedzie-nowy-konkurs-na-fontanne-na-nowym-targu/mtx8b, dostęp 7. 11. 2015.

[23] R. Eysymontt, Wrocławski Nowy Targ – jego dzieje i rewaloryzacja, Quart  (1) 2006, s. 55- 73;  R. Eysymontt, Ł. Krzywka, Plac Nowy Targ we Wrocławiu – reaktywacja, Ochrona Zabytków,  nr. 2, 2006, s. 41- 56; o problemach Nowego Targu na tle problematyki konfliktu zabudowy historycznej I „socmodernizmu” także: R. Eysymontt, The town as a palimpsest Erasing and recovering the medieval town, [w:] Politics of erasure. From “damnatio memoriae” to alluring void. Conferences and studies of the Polish Institute of World Art Studies, vol XIII, ed. A. Markowska, Warsaw- Toruń 2014, s. 191- 204.

[24] Memoriał podpisali: Henryk Dziurla, Janina Eysymontt, Ewa Halawa, Ewa Lenkow, Stanisław Stulin, Jan Wrabec.

[25] G. Scheuermann, Breslauer Lexikon, Dülmen,1994, s. 1144-1146.

[26] B. Jałowiecki, Miasto w dobie przemysłowej, [w:] Miasto i kultura polska doby przemysłowej, T. 1, Przestrzeń,  red. H. Imbs, Wrocław 1988, s. 27- 41.

[27] W. Ostrowski, Wprowadzenie do historii budowy miast. Ludzie i środowisko, Warszawa 2001, s. 240.

[28] Ibidem, s. 241.

[29] M.  Houllebecq,  Mapa  i terytorium, WAB 2011, s. 193, 194.

[30] W. Benjamin, Ulica jednokierunkowa, Warszawa 1997,  s. 33.